Bangladesh Blue czyli podróż śladem Twoich dżinsów
Czy kupując nowe spodnie zadajecie sobie czasem pytanie kto je uszył? Zadał je sobie Fred Pearce i opisał na łamach The Independent swoją podróż do Bangladeszu w poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie. Sprawdźcie, bo to dotyczy również Waszej szafy…
Głos kobiet
Kobiety, które tam spotkał opowiedziały mu o pracy kilkanaście godzin dziennie, o stawce 25 gr za godzinę i trudnych warunkach, ale również o tym, jak wiele te pieniądze znaczą dla ich rodzin, które nadal mieszkają na wsi. Opowiadały o kontrolach warunków pracy i przestrzegania praw pracowniczych prowadzonych przez firmy zlecające produkcję, ale także o codziennych, drobnych oszustwach towarzyszących tym kontrolom (np. żeby zabezpieczyć się przed oskarżeniem o bezprawne zwolnienia, pracodawca każe na zapas podpisywać wymówienie każdej zaczynającej pracę osobie).
Dziś społeczna odpowiedzialność, jutro pogadamy o cenach
Nazma Akter z Awaj Foundation stwierdza, że “niektórzy zleceniodawcy współczują pracownikom, dorosłym i dzieciom, którzy są w oczywisty sposób wyzyskiwani, ale kiedy przychodzi co do czego, nie traktują tego poważnie, ceny są najważniejsze; za każdym razem kiedy firma składa zamówienie, oczekuje niższych cen”.
Jeden z kierowników fabryki potwierdza to, dodając “wielkie marki mają swoje departmenty ds. społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR), ale ludzie, którzy składają zamówienia z nimi nie gadają. Ciągle ktoś do nas przychodzi. Najpierw przychodzą ludzie od CSR i opowiadają o przestrzeganiu praw, następnego dnia przychodzą składający zamówienia i żądają niższych cen i krótszych terminów”. W obliczu takiej presji wszystko inne schodzi na dalszy plan. Brutalne? Niestety prawdziwe.
Jeśli nie bojkot, to co?
Szwaczki z Bangladeszu, z którymi rozmawiał Fred Pearce obawiają się bojkotów konsumenckich, które mogą prowadzić do utraty pracy, ich jedynego źródła dochodów. Chciałyby raczej, żeby firmy składające zamówienia w fabrykach zrozumiały, że oferowanie tanich produktów zachodnim konsument/kom kosztem wyzysku pracowników/c z krajów rozwijających się jest nie tylko niemoralne, ale także niemożliwe do utrzymania w dłuższej perspektywie. Globalna szachownica ma skończoną liczbę pól, przenoszenie fabryk w poszukiwaniu coraz niższych cen i wyzysk lokalnych społeczności nie mogą trwać wiecznie.
Warto pamiętać, że dyskusja toczy się nie tyle o samą wysokość cen, ale przede wszystkim o sprawiedliwą dystrybucję zysków (choć oczywiście w przypadku dżinsów za 39,90 PLN nie bardzo jest co rozmawiać o zyskach…). Z tego samego powodu, wysokie ceny nie gwarantują niestety, że kupowane przez nas ubrania zostały wyprodukowane z poszanowaniem standardów społecznych i ekologicznych. Skąd zatem możemy mieć taką gwarancję?
Masz prawo pytać!
Zanim kupisz nowe spodnie czy kurtkę, zapytaj w jaki sposób firma dba o przestrzeganie standardów społecznych i ekologicznych w swoim łańcuchu dostaw. Jako klient/ka masz prawo wiedzieć, do kogo trafiają Twoje pieniądze. Możesz wykorzystać w tym celu np. kartki przygotowane przez Koalicję Karat w ramach projektu “Fair Play w produkcji artykułów sportowych”, ale możesz również wysłać swoje pytanie mailem i zawrzeć w nim to, co jest ważne dla Ciebie. Pamiętaj, że również polskie marki takie jak Reserved czy Tatuum składają zamówienia za granicą - jak traktują swoich dostawców?
Nie zniechęcaj się, jeśli nie dostaniesz odpowiedzi od razu - ważne, że do firmy dotrze informacja, że coraz więcej osób interesuje się konsekwencjami swoich decyzji konsumenckich, a za kilka miesięcy zapytaj znowu. Odpowiedzialność społeczna to nie dobre serce i przyjemnie brzmiące ogólniki, to konkretne zobowiązania, których przestrzeganie leży w naszym wspólnym interesie i najwyższy czas przyjrzeć się temu, w jakim sposób są one podejmowane i wypełniane.




Dodaj komentarz!