Minęły już dwa lata jak stołeczny ratusz po raz pierwszy zainteresował się wprowadzeniem wypożyczalni rowerów miejskich do centrum miasta.
Czy przez ostatnie dwa lata Warszawa „dojrzewała” do roweru miejskiego? Być może mentalnie dojrzewał do niego stołeczny ratusz, ale na pewno nie infrastruktura centralnych ulic. Dokonania dwóch minionych lat można podsumować listą czego się nie udało lub czego ratusz nawet nie próbował zrealizować:
- zarówno długość jak i stan ścieżek rowerowych nie uległ znaczącej poprawie – czytaj pozostał na poziomie ciężkiego zacofania,
- nie pojawiły się kontrpasy dla rowerów (na ulicach jednokierunkowych),
- nie zostały wyznaczone pasy dla rowerzystów na kluczowych dla ruchu ulicach,
- ruch mniejszych centralnych jezdniach nie został spowolniony („garby”, podniesione tarcze skrzyżowań, zwężenia).
Przejazd rowerem przez centrum miasta wymaga wciąż sporej pomysłowości lub odwagi.
Realnie niewiele zapowiadało, że pomysł warszawskiej wypożyczalni miejskich rowerów stanie z powrotem na wokandzie stołecznego ratusza.
A jednak! Pod koniec lutego 2010 władze miasta stwierdziły, że do 2012 r. są zdeterminowane wprowadzić do Warszawy największą w Polsce (trzecią z kolei po Krakowie i Wrocławiu) wypożyczalnię rowerów miejskich. Prezydentka miasta twierdzi, że za dwa lata system wypożyczalni „…ma sprawić, że rower stanie się nie dodatkiem do systemu komunikacji miejskiej, ale jej integralnym elementem”. 1500 rowerów, 105 wypożyczalni robi wrażenie. Z kolei przedstawiciel firmy opracowującej szczegóły systemu powiedział, że „…gdy w mieście pojawia się dużo rowerów, to cykliści czują się pewniej, a kierowcy zwalniają”.
Jak widać otoczeniu ratusza optymizmu nie brakuje. No cóż, nie ma co ironizować – ściskamy kciuki bardzo mocno!
Pociąg to jeden z najbardziej przyjaznych dla środowiska środków transportu, ale można sprawić, żeby był jeszcze lepszy! Europejskie spółki kolejowe, jak niemieckie Deutsche Bahn czy francuskie SNCF, pędzą do przodu, podczas gdy PKP wlecze się w ogonie. Jak zazielenić (i uspołecznić!) pociągi?
Żeby ułatwić życie pasażerom i pasażerkom, Deutsche Bahn, czyli niemiecki odpowiednik PKP, oferuje dodatkowo prosty i stosunkowo niedrogi wynajem rowerów i samochodów. Korzystając z Call a Bike lub DB Carsharing obędziemy się bez czasochłonnego odbierania i zostawiania kluczyków, a samochód czy rower zostawiamy tam, gdzie nam najwygodniej. Możemy również obliczyć poziom emisji dwutlenku węgla spowodowany przez naszą podróż, porównując różne środki transportu.
SNCF, francuski odpowiednik PKP, jako członek inicjatywy Global Compact daje przykład społecznej odpowiedzialności m.in. w swoich zamówieniach publicznych – 10% serwowanej kawy i ponad 10.000 służbowych koszulek pochodzi ze Sprawiedliwego Handlu! 80% zamówień wartych ponad 3 miliony euro ocenianych jest według kryteriów społecznych i środowiskowych, a wiele kontraktów trafia do firm zatrudniających osoby niepełnosprawne i długotrwale bezrobotne.
Oprócz tego firma inwestuje w energetykę odnawialną, m.in. wyposażając parkingi Park & Ride w baterie słoneczne.
A PKP? A PKP robi wielki dym wokół świeżo wprowadzonych rekompensat za opóźnienie – za ponad godzinne spóźnienie dostaniecie 25% zniżkę na następną podróż, a rozpatrzenie wniosku potrwa jedyne… 30 dni. Ale nie traćmy nadziei!
To było już drugie spotkanie z cyklu eFTe wyjazdowo. Tym razem gościliśmy w przedszkolu na Bruzdowej. Było spotkanie z dwoma mamami, myślenie o strukturze eFTe, naszych koalicjantach, projektach i planach na przyszłość. A teraz skupiamy wysiłki na przygotowaniach do Dekonsumpcji i Sztuki Wymiany, na które już dziś zapraszamy! Szczegóły już niedługo.

