Home » nabiał, ryby, mięso

nabiał, ryby, mięso

Nabiał

Mleko

Mleko w naszej kulturze jest postrzegane jako symbol zdrowia i natury. Tymczasem produkcja i spożywanie nabiału budzi wiele wątpliwości ze względu zarówno na zdrowotne jak i środowiskowe skutki jego produkcji. Trzeba brać pod uwagę takie czynniki, jak użycie energii i wody, emisja gazów cieplarnianych, traktowanie zwierząt, różnorodność biologiczna, odpady i transport.

W ostatnich latach produkcję mleka zdominowały duże gospodarstwa, które stanowią poważne obciążenie dla środowiska. Krowy są tam często trzymane w boksach, których nigdy nie opuszczają. Żyją praktycznie w bezruchu, w niekoniecznie higienicznych warunkach, karmione wysoko przetworzoną paszą, opartą o modyfikowaną genetycznie soję i zboża. Żeby uniknąć chorób, do paszy dodaje się antybiotyków, które trafiają później do spożywanego przez nas mleka. Krowom podaje się też często hormony, żeby podnieść ich mleczność i regulować cykl reprodukcyjny. Problemem jest też produkcja metanu, jednego z gazów cieplarnianych, który jest produktem ubocznym hodowli bydła. Do zmian klimatycznych przyczynia się również transport mleka na duże odległości, który stał się możliwy dzięki wynalezieniu procesu pasteryzacji. Pasteryzacja ma też skutki społeczne – lokalne gospodarstwa nie mogą sobie pozwolić na drogi sprzęt niezbędny do jej przeprowadzania, więc są wypierane z rynku przez duże farmy.

Ostatnio zwrócono uwagę na zagrożenie bioróżnorodności terenów łąkowych w niektórych regionach Polski. Nadmierne używanie łąk do wypasu, oranie ich i obsiewanie specjalnymi mieszankami nasion na paszę sprawia, że coraz więcej gatunków roślin jest zagrożonych. Również rodzime odmiany zwierząt zaczęły powoli znikać z polskich pastwisk. Tymczasem, niektórzy eksperci uważają, że ekstensywny, tradycyjny wypas zwierząt naturalnie występujących na tych terenach, może przywrócić równowagę. Na szczęście, powstały już programy, które zajmują się przywracaniem hodowli ras pochodzących oryginalnie z Polski, jak krowa czerwona, zielononóżka kuropatwiana, gęś biłgorajska, owca wrzosówka, owca okulskia etc.

W odpowiedzi na problemy związane z produkcją mleka wprowadzono certyfikację dla ekologicznego nabiału. Nabiał ekologiczny jest produkowany z mleka zwierząt hodowanych w gospodarstwach spełniających standardy hodowli ekologicznej. Krowy, kozy etc. karmione są paszami zielonymi, wolnymi od GMO. Zwierzęta są hodowane w przestronnych budynkach, wyłożonych naturalną ściółką i mają dostęp do pastwisk oraz wybiegów na świeżym powietrzu. Nie obcina się im rogów ani ogonów. Nabiał ekologiczny nie zawiera sztucznych aromatów ani substancji słodzących. Produkty ekologiczne można rozpoznać dzięki specjalnym oznaczeniom.

Niezależnie od tego, czy wybieramy mleko ekologiczne czy tradycyjne, pamiętajmy że produkcja białek zwierzęcych pochłania znacznie więcej energii i zasobów naturalnych niż produkcja roślinna. Podobnie, jak w przypadku mięsa, nabiał jest luksusem, na który stać tylko niewielu. Szacuje się, że do produkcji jednej kalorii zwierzęcej potrzebnych jest 10 razy więcej zasobów i 20 razy więcej powierzchni gruntu niż do produkcji kalorii roślinnej. Nieprzypadkowo kraje o największym spożyciu nabiału – USA, kraje UE, Australia i Japonia – to kraje najbogatsze.

A kozie mleko?

Powszechnie uważa się, że kozie mleko jest zdrowsze i bardziej ekologiczne niż krowie. Jego produkcja nie różni się bardzo od produkcji mleka krowiego i wiąże się z podobnymi problemami.  Na korzyść mleka koziego przemawia jednak fakt, że hodowla kóz, zwłaszcza w Polsce, nie jest jeszcze prawie wcale zmodernizowana i odbywa się zwykle w małych, rodzinnych gospodarstwach. Kozy są tam hodowane ekstensywnie, w dużo lepszych warunkach niż krowy z farm przemysłowych. Spędzają dużo czasu na wybiegach lub pastwiskach i w ten sposób unikają problemu antybiotyków i przetworzonych pasz.

Jaja

Jeśli chodzi o produkcję jajek, pojawiają się podobne problemy, co w przypadku produkcji mleka. Tu również zaczynają dominować fermy prowadzące tzw. hów klatkowy. Kury stłoczone w klatkach zaczynają zachowywać się agresywnie. Obcina im się w związku z tym dzioby i pazury, żeby nie raniły się wzajemnie.

Na szczęście, w przypadku jajek możemy łatwo określić warunki w jakich hodowana była kura. Dzięki oznaczeniom na skorupce, możemy dowiedzieć się z jakiego kraju, z jakiej fermy, a nawet z jakiego typu hodowli pochodzi dane jajko. Tylko najmniejsze hodowle (do 50 kur) mogą sprzedawać jajka bez pieczątek, ale z pisemną informacją o pochodzeniu. Numer umieszony na jajkach określa:

  • Sposób chowu:

0 – chów ekologiczny,
1 – chów wolnowybiegowy,
2 – chów ściółkowy,
3 -  chów klatkowy

  • Kraj, (np. PL) w którym zarejestrowana jest ferma.
  • Zakład produkcyjny zakodowany w formie numeru identyfikacyjnego.

Ryby i owoce morza

Ryba, która trafia na nasz stół lub owoce morza, które jemy w ulubionej włoskiej restauracji, pochodzą w większości z połowów lub farm hodowlanych. Delektując się smakiem ulubionych potraw nie uświadamiamy sobie, że do ich przygotowania użyto ryb złowionych w sposób zabójczy dla naszego ekosystemu.  Dlatego zanim sięgniemy po menu w naszej ulubionej restauracji warto przemyśleć kilka spraw…

Jaka ryba?

Obecnie 75 % światowych łowisk jest przełowionych. Oznacza to, że wielkość populacji ryb gwałtownie spada. Łowimy ich zbyt wiele, rabunkowo, nie dając czasu na odnowienie się populacji. Setki tysięcy morskich ptaków, żółwi i ssaków ginie corocznie w  sieciach, z czego część jest wyrzucana jako nieopłacalny przyłów. Warto sobie uświadomić, że w niektórych rejonach wykorzystywanych jest tylko 1/10 złowionych istot. W wielu przypadkach brakuje kontroli nad tym, jaki wpływ na ekosystem mają prowadzone połowy. Zazwyczaj firmy rybackie uzyskują dostęp do łowisk zanim zostanie przeprowadzona ekspertyza oddziaływania połowów na środowisko morskie. Duże jednostki łowią znacznie więcej ryb niż powinny. Wiele gatunków popularnych ryb jest na skraju wyginięcia głównie wskutek krótkowzrocznej polityki połowów. Populacje największych drapieżników są obecnie wytrzebione w 90%. Zniknięcie tych gatunków wywrze ogromny wpływ na ekosystemy morskie, w których rozwijać się i dominować będą małe ryby żywiące się planktonem. Te najbardziej zagrożone gatunki to dorsz, gładziec, halibut atlantycki, łosoś bałtycki, rekiny, płaszczki, sola, tuńczyk błękitnopłetwy.

Najbardziej popularne i lubiane gatunki ryb hoduje się  na farmach, które mają  negatywny wpływ na środowisko. Na przykład niezwykle popularny łosoś  hodowany jest  w małych zamkniętych przegrodach. Typowa farma może składać się z tuzina takich zagród, mieszczących od 10 do 15 tys. ryb w każdej z nich. Łosoś jest zwierzęciem mięsożernym więc  aby wyhodować około pół kilograma łososia, potrzebne są  3-4 kilogramy innych ryb, służących jako pokarm. Wyławia się je  w ogromnych ilościach z ekosystemów, w których potrzebne są także innym, nie hodowlanym gatunkom.

Farmy rybne to prawdziwe fabryki zanieczyszczające środowisko. Toksyczne odchody, niedojedzone grudki pokarmu, pasożyty, martwe ryby, odpady chemiczne i pozostałości antybiotyków roznoszą się po całym ekosystemie. Jak podaje organizacja Greenpeace, farma łososia licząca 200 tys. ryb produkuje mniej więcej tyle  treści fekalnej, ile 62 tysięczne miasto. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by zdać sobie sprawę ze skali zanieczyszczeń spowodowanych tego typu działalnością.

Może krewetka?

Najbardziej popularnym sposobem połowu krewetek jest  trałowanie denne. Trawlery szorują dno morza w sposób przypominający karczowanie lasu – zagarniają i niszczą wszystko po drodze. Są równie skuteczne jak walec drogowy jadący przez puszczę. Trałowanie to połów wielkimi sieciami, które są na tyle obciążone, że suną po dnie niszcząc wszystko na swojej drodze. Stworzenia morskie zamieszkujące głębiny, bardzo wolno rekonstruują swoje zasoby. Powrót do równowagi biologicznej, zakłóconej na skutek trałowania może zająć im dekady a nawet stulecia. W wyniku takich połowów dno morskie jest zamieniane w ‘wykarczowaną’ pustkę, na której nie osiedlają się i nie odnawiają gatunki. Tym kosztem na nasz stół trafiają tropikalne krewetki. W trakcie ich odławiania do morza trafia  75 -  90 procent całego przyłowu – zostawiane są tylko krewetki, reszta nieopłacalnych ekonomicznie, przeważnie już martwych stworzeń, jest wrzucana do morza.

Równie dewastująca jest hodowla krewetek na specjalnych farmach położonych na brzegach mórz tropikalnych. Na potrzeby farm karczuje się przybrzeżne lasy mangrowe, które są miejscem występowania wielu gatunków zwierząt. Chronią też wybrzeża przed erozją. W przypadku zniszczenia, wybrzeże ulega destabilizacji, uszkadzane są rafy koralowe oraz wodorosty porastające dno morskie. W ten sposób dochodzi do załamania równowagi ekologicznej na każdym poziomie tropikalnego ekosystemu.

W przypadku farm krewetek ważny jest także aspekt społeczny. Hodowle  wyganiają z nabrzeży rybaków, którzy niemal od zawsze prowadzili na tych terenach tradycyjne połowy. Łamane są zatem prawa człowieka, gdyż interesy hodowców nie są zgodne z interesami lokalnych wspólnot.

…To ty decydujesz, co wybierzesz dziś na obiad…